poniedziałek, 14 listopada 2016

Bombka z gipiurą i 3D.

   Wymyśliłam dwa lata temu. Pewnie nie ja pierwsza i nie ostatnia wpadłam na taki pomysł.





   A co do bombek 3D to w tamtym roku myślałam o zamknięciu bukietów w bombce. Widoczki nie przyszły mi do głowy i teraz nadrobiłam. Zdjęcia muszę niestety poprawić. Nie wiem dlaczego wyszły niewyraźne.


Wszystkie bombki maja średnicę 12 cm.
Pozdrawiam. Kasia.

sobota, 12 listopada 2016

Bombki.

   Chyba muszę swojego prywatnego fotografa na dłużej przywieźć. Dawniej te aparaty jakieś prostsze w obsłudze były, a może mi się tylko wydaje. Przynajmniej tło w miarę odpowiednie znalazłam - czyli moja sukienka.  Bombki mają średnicę 16 i 20 cm.

  
I jeszcze jedna 16 cm:

Pozdrawiam ciepło i mam nadzieję, że też się ciepło trzymacie. Kasia.

piątek, 4 listopada 2016

Gwiazda 3D.

   Miały być bombki, a jest gwiazda. Bombki następnym razem. Gwiazdy tym razem robiłam z dwóch części. Też dobrze wyglądają. Wysokość i szerokość około 33 cm.


Pozdrawiam. Kasia.

środa, 2 listopada 2016

Anioły.

   Z nowym postem miałam czekać do jutra. Jednak dla aniołów czas zawsze jest odpowiedni. Do jutra poczekają bombki, tym bardziej, że jest ich troszkę. Może nie aż tak dużo, ale nie będę już mieszać z aniołami. Anioły mają około 40 i 50 cm. Trochę podpatrzone, trochę własnej inwencji.






niedziela, 25 września 2016

Deku - instalacja programu :)

   Złapałam bakcyla. Z czterech bombek tylko dwie wyglądają dobrze. Oczywiście jak na pierwszy raz. Inne rzeczy wyszły o wiele lepiej, zwłaszcza medaliony. Prosta powierzchnia zawsze jest łatwiejsza. Reszta ozdób nie jest jeszcze skończona i więcej dopiero w następnym poście.
Moje pierwsze deku:





Szydełka nie zdradziłam i wydziergałam jeszcze jednego ślimaczka:



Pozdrawiam, Kasia.

czwartek, 8 września 2016

Ślimak, ślimak wypuść rogi...

   Były kwiatki, motylki przyszedł czas na ślimaczka. Ślimaczek jest dla dziewczynki, która uwielbia ślimaczki. Mała jak zobaczyła to też sobie zażyczyła i do tego jeszcze "taaakiego dłuuugiego robaczka".





   Ostatnio na ciuchach znalazłam takie porcelanowe cudeńka:



   Dzisiaj jakby na przekór ślimaczkowi, post w ekspresowym tempie. Pogoda zapowiada się jeszcze ładnie więc: CARPE DIEM.
Pozdrawiam. Kasia.


czwartek, 18 sierpnia 2016

Znów kapturki na słoiki i torcik.

   Mąż przypomniał mi, że dobrze by było zrobić kapturki na słoiki. Skończyłam róże, które miałam skończyć i kwiaty cierpliwie czekają na swoją kolej. Miałam kłopot z gumką do kapturków  i kokardkami. Niestety nie znalazłam tego chciałam. Kapturki fajnie i ładnie wyglądają na słoiczkach z miodkiem. A jak dobry miodek to z pszczelego ogrodu. Malutka przez lato dwa słoje już zdążyła zjeść.
   Malutka już nie taka malutka, bo sześć lat skończyła. Oczywiście nie obyło się od tortu. Tym razem serduszkowego.






Pozdrawiam wszystkich. Kasia.

wtorek, 19 lipca 2016

Motylek - wersja poprawiona.

   Ten motylek poleciał, a raczej odjechał, do Niemiec jako prezent dla wyjątkowej dziewczynki. Motylki jeszcze w planach dwa dla córki (wersja próbna przedstawia wiele do życzenia) i dla wnuczki. Przez ten czas kiedy mnie wirtualnie nie było, w rzeczywistości, oprócz motylka, powstały dwa komplety dla dziewczynek, jedne buciki, kapturki na słoiki i kilkanaście kwiatów. Niestety wszystko to wymaga jeszcze wykończeń typu guziki, gumki i inne dodatki. W tej chwili jestem na etapie poszukiwań drewnianych (ostatecznie plastikowych) ozdób (guzików) - grzybki, warzywa owoce (wielkość 1-2 cm) albo kokardek - z satyny itp. (około 2-3 cm). Może ktoś coś wie? Truskawki to znalazłam i tyle w temacie, a i jeszcze kokardki (ujdą jakby co). Reklamy i autoreklamy pasmanterii mile widziane :)
Telefon którym robiłam zdjęcia się zepsuł. W zasadzie to trochę niechcący mu pomogłam siadając na nim. Musiałam przeprosić się ze zwykłym aparatem. Wydaje mi się, że telefon robił lepsze zdjęcia.





   Jeszcze coś dla miłośników koronek. Ja się zachwyciłam i zakochałam. O cenę chyba się nie będę dowiadywać, bo całkiem mi żal pewną część ciała ściśnie. Firma mieści się w Amsterdamie. Po prostu cudo. Myślałam jakby samej zrobić, ale bez naciągarki nie da rady.


W ten chłodny dzień lata pozdrawiam ciepło, Kasia.

środa, 15 czerwca 2016

Motylek.

   Robaczkowi kilkanaście lat temu oderwała się noga. Robaczek z oderwaną nogą przeżył trzy czy cztery przeprowadzki. Trójce dzieci brak jednej z kończyn w zabawie nie przeszkadzał, aczkolwiek  kilka razy do roku upominały się o przyszycie nogi robaczkowi. Po dziesięciu latach noga robaczka wróciła na swoje miejsce co wywołało niemałe poruszenie w domu. Co ma wspólnego robaczek z motylkiem? Nie, robaczek nie przepoczwarzył się, leży w worku wraz z innymi pluszakami. Jakiś czas temu Malutka poprosiła mnie o zrobienie motylka. Na początku myślałam, że ma być to ozdoba na włosy. Malutka jednak szybko wyprowadziła mnie z błędu: "nie, taki jak kotek do przytulania". Motylek na realizację czekał rok. No może niecały. W porównaniu z przyszyciem nogi u robaczka motylek powstał w ekspresowym czasie co również nie uszło uwadze rodziny. Pierwszy pomysł zrobienia skrzydeł niestety spalił na panewce. Wydaje mi się, że niepotrzebnie skrzydła lekko wypchałam. Lepsze byłyby same zszyte podwójne koła. Następny zrobię inaczej. Motylka nie robiłam z żadnego schematu. Zapisywałam podczas pracy i teraz muszę znaleźć kartkę, uporządkować schemat i przepisać do zeszytu.
  A oto prototyp w pierwszej odsłonie:


Nie dość, że nie umiem robić zdjęć, to na dodatek aparat zaczął szwankować. Albo muszę się dorobić lepszego sprzętu, albo nauczyć się robić zdjęcia aparatem z telefonu. Chociaż "złej baletnicy, przeszkadza rąbek u spódnicy".
   W ten piękny i słoneczny poranek pozdrawiam wszystkich czytelników. Kasia.

sobota, 11 czerwca 2016

Bukiety - powtórka.

   Tak jak pisałam ostatnio makowy bukiet w nowej odsłonie. Zdjęcia może trochę lepsze. Kwiaty robiłam z "arii", średnica kwiatu wynosi 12 cm, szydełko 1,5. Bukiet ma 44 cm długości. Makowe liście robiłam z pamięci. Urwałam jeden od maków w ogrodzie jako wzór :)










  
   Powtórka bukietu dla córki na ślub. Niestety nie znalazłam odpowiedniego zdjęcia (chociaż tych zdjęć jest ponad sześćset), więc powycinałam, obrobiłam jak się dało. Na jednym ze zdjęć w tle niewyraźny bukiet na rękę dla Starszej. W zamieszaniu nie zdążyłam zrobić zdjęcia. Starsza przyjechała w ostatniej chwili, a ręce ma tak chude, że cała moja artystyczna wizja uszła jak powietrze z pękniętego balona. A balony na płocie pękały z upału jeden po drugim.

Pozdrawiam, Kasia.

piątek, 27 maja 2016

Makowy bukiet i słodkie samochody.

   Rozpędziłam się z bukietami. W planach są jeszcze cztery. Zdjęcie jedno, jedyne w miarę jako takie, ale nie mogłam się powstrzymać. Po prostu mnie samej ten bukiet się podoba. Jutro zrobię jednak na białym tle. Rożek ma długość 35 cm.






Jeszcze tort jaki robiłam dla syna. Co zrobić dla piętnastolatka? Niestety tort w konkretnym i nietypowym kształcie przerósł moje możliwości. Zdecydowałam się na inne rozwiązanie, które też mnie przerosło ze względu na brak czasu. Powinnam chyba miesiąc wcześniej zacząć lepić. I w ten oto sposób zamiast kamazów, uazów i innych tego typu pojazdów wyszły mad traksy (nazwa spolszczona) z animowanej gry. Błoto z gorzkiej czekolady zastygło na amen i nijak się pokroić nie dało, ale i tak zjedli. Malutka ulepiła krzaczki tzn. utoczyła kulki i jedną z nich ozdobiła wisienkami.




  
Dziękuję, że odwiedzacie mój blog. Wasze blogi odwiedzam z różną częstotliwością, Ale zaległości zawsze nadrabiam. Słów nieraz brakuje, aby opisać mój zachwyt nad dziełami, które tworzycie. Pozdrawiam, Kasia.

piątek, 20 maja 2016

Bukiety ślubne.

   Za oknem kwitnie wszystko. Szydełko pozazdrościło i też zakwitło. Pastelowy bukiet robiłam dla córki. Płatki dużych róż trzeba było połączyć. Igła i nitka niestety nie zdały egzaminu. Po kilkukrotnym szyciu i pruciu zdecydowałam się jednak na klej na gorąco. I chociaż nie jestem zwolenniczką klejenia tego typu prac, jednak okazało się to strzałem w dziesiątkę. bukiet ma dziesięć dużych róż, pięć małych i siedem zielonych spiralek.








Z rozpędu powstał jeszcze mniejszy i skromniejszy bukiecik:


A tak prezentują się oba:


 Życzę miłego dnia. Kasia.

środa, 11 maja 2016

Wachlarz.

Bukiety prawie skończone. Brakuje jeszcze tylko wstążki i kilku detali, które muszę zamówić. W oczekiwaniu na detale powstał wachlarz. Konstrukcja jest bardzo lekka i delikatna. Większe kwiaty okazały się za ciężkie. Wachlarz podobno ładny i fajny. Ja się przeważnie czepiam, ale niestety w tym wypadku jest to jak praca sapera. Drugiej szansy nie ma. Nie jestem zwolennikiem klejenia, tutaj jednak inaczej się nie dało. Myślałam tydzień czasu i nic nie wymyśliłam.
A oto tytułowy bohater dzisiejszego posta:







Pozdrawiam, Kasia.