czwartek, 8 września 2016

Ślimak, ślimak wypuść rogi...

   Były kwiatki, motylki przyszedł czas na ślimaczka. Ślimaczek jest dla dziewczynki, która uwielbia ślimaczki. Mała jak zobaczyła to też sobie zażyczyła i do tego jeszcze "taaakiego dłuuugiego robaczka".





   Ostatnio na ciuchach znalazłam takie porcelanowe cudeńka:



   Dzisiaj jakby na przekór ślimaczkowi, post w ekspresowym tempie. Pogoda zapowiada się jeszcze ładnie więc: CARPE DIEM.
Pozdrawiam. Kasia.


czwartek, 18 sierpnia 2016

Znów kapturki na słoiki i torcik.

   Mąż przypomniał mi, że dobrze by było zrobić kapturki na słoiki. Skończyłam róże, które miałam skończyć i kwiaty cierpliwie czekają na swoją kolej. Miałam kłopot z gumką do kapturków  i kokardkami. Niestety nie znalazłam tego chciałam. Kapturki fajnie i ładnie wyglądają na słoiczkach z miodkiem. A jak dobry miodek to z pszczelego ogrodu. Malutka przez lato dwa słoje już zdążyła zjeść.
   Malutka już nie taka malutka, bo sześć lat skończyła. Oczywiście nie obyło się od tortu. Tym razem serduszkowego.






Pozdrawiam wszystkich. Kasia.

wtorek, 19 lipca 2016

Motylek - wersja poprawiona.

   Ten motylek poleciał, a raczej odjechał, do Niemiec jako prezent dla wyjątkowej dziewczynki. Motylki jeszcze w planach dwa dla córki (wersja próbna przedstawia wiele do życzenia) i dla wnuczki. Przez ten czas kiedy mnie wirtualnie nie było, w rzeczywistości, oprócz motylka, powstały dwa komplety dla dziewczynek, jedne buciki, kapturki na słoiki i kilkanaście kwiatów. Niestety wszystko to wymaga jeszcze wykończeń typu guziki, gumki i inne dodatki. W tej chwili jestem na etapie poszukiwań drewnianych (ostatecznie plastikowych) ozdób (guzików) - grzybki, warzywa owoce (wielkość 1-2 cm) albo kokardek - z satyny itp. (około 2-3 cm). Może ktoś coś wie? Truskawki to znalazłam i tyle w temacie, a i jeszcze kokardki (ujdą jakby co). Reklamy i autoreklamy pasmanterii mile widziane :)
Telefon którym robiłam zdjęcia się zepsuł. W zasadzie to trochę niechcący mu pomogłam siadając na nim. Musiałam przeprosić się ze zwykłym aparatem. Wydaje mi się, że telefon robił lepsze zdjęcia.





   Jeszcze coś dla miłośników koronek. Ja się zachwyciłam i zakochałam. O cenę chyba się nie będę dowiadywać, bo całkiem mi żal pewną część ciała ściśnie. Firma mieści się w Amsterdamie. Po prostu cudo. Myślałam jakby samej zrobić, ale bez naciągarki nie da rady.


W ten chłodny dzień lata pozdrawiam ciepło, Kasia.

środa, 15 czerwca 2016

Motylek.

   Robaczkowi kilkanaście lat temu oderwała się noga. Robaczek z oderwaną nogą przeżył trzy czy cztery przeprowadzki. Trójce dzieci brak jednej z kończyn w zabawie nie przeszkadzał, aczkolwiek  kilka razy do roku upominały się o przyszycie nogi robaczkowi. Po dziesięciu latach noga robaczka wróciła na swoje miejsce co wywołało niemałe poruszenie w domu. Co ma wspólnego robaczek z motylkiem? Nie, robaczek nie przepoczwarzył się, leży w worku wraz z innymi pluszakami. Jakiś czas temu Malutka poprosiła mnie o zrobienie motylka. Na początku myślałam, że ma być to ozdoba na włosy. Malutka jednak szybko wyprowadziła mnie z błędu: "nie, taki jak kotek do przytulania". Motylek na realizację czekał rok. No może niecały. W porównaniu z przyszyciem nogi u robaczka motylek powstał w ekspresowym czasie co również nie uszło uwadze rodziny. Pierwszy pomysł zrobienia skrzydeł niestety spalił na panewce. Wydaje mi się, że niepotrzebnie skrzydła lekko wypchałam. Lepsze byłyby same zszyte podwójne koła. Następny zrobię inaczej. Motylka nie robiłam z żadnego schematu. Zapisywałam podczas pracy i teraz muszę znaleźć kartkę, uporządkować schemat i przepisać do zeszytu.
  A oto prototyp w pierwszej odsłonie:


Nie dość, że nie umiem robić zdjęć, to na dodatek aparat zaczął szwankować. Albo muszę się dorobić lepszego sprzętu, albo nauczyć się robić zdjęcia aparatem z telefonu. Chociaż "złej baletnicy, przeszkadza rąbek u spódnicy".
   W ten piękny i słoneczny poranek pozdrawiam wszystkich czytelników. Kasia.

sobota, 11 czerwca 2016

Bukiety - powtórka.

   Tak jak pisałam ostatnio makowy bukiet w nowej odsłonie. Zdjęcia może trochę lepsze. Kwiaty robiłam z "arii", średnica kwiatu wynosi 12 cm, szydełko 1,5. Bukiet ma 44 cm długości. Makowe liście robiłam z pamięci. Urwałam jeden od maków w ogrodzie jako wzór :)










  
   Powtórka bukietu dla córki na ślub. Niestety nie znalazłam odpowiedniego zdjęcia (chociaż tych zdjęć jest ponad sześćset), więc powycinałam, obrobiłam jak się dało. Na jednym ze zdjęć w tle niewyraźny bukiet na rękę dla Starszej. W zamieszaniu nie zdążyłam zrobić zdjęcia. Starsza przyjechała w ostatniej chwili, a ręce ma tak chude, że cała moja artystyczna wizja uszła jak powietrze z pękniętego balona. A balony na płocie pękały z upału jeden po drugim.

Pozdrawiam, Kasia.

piątek, 27 maja 2016

Makowy bukiet i słodkie samochody.

   Rozpędziłam się z bukietami. W planach są jeszcze cztery. Zdjęcie jedno, jedyne w miarę jako takie, ale nie mogłam się powstrzymać. Po prostu mnie samej ten bukiet się podoba. Jutro zrobię jednak na białym tle. Rożek ma długość 35 cm.






Jeszcze tort jaki robiłam dla syna. Co zrobić dla piętnastolatka? Niestety tort w konkretnym i nietypowym kształcie przerósł moje możliwości. Zdecydowałam się na inne rozwiązanie, które też mnie przerosło ze względu na brak czasu. Powinnam chyba miesiąc wcześniej zacząć lepić. I w ten oto sposób zamiast kamazów, uazów i innych tego typu pojazdów wyszły mad traksy (nazwa spolszczona) z animowanej gry. Błoto z gorzkiej czekolady zastygło na amen i nijak się pokroić nie dało, ale i tak zjedli. Malutka ulepiła krzaczki tzn. utoczyła kulki i jedną z nich ozdobiła wisienkami.




  
Dziękuję, że odwiedzacie mój blog. Wasze blogi odwiedzam z różną częstotliwością, Ale zaległości zawsze nadrabiam. Słów nieraz brakuje, aby opisać mój zachwyt nad dziełami, które tworzycie. Pozdrawiam, Kasia.

piątek, 20 maja 2016

Bukiety ślubne.

   Za oknem kwitnie wszystko. Szydełko pozazdrościło i też zakwitło. Pastelowy bukiet robiłam dla córki. Płatki dużych róż trzeba było połączyć. Igła i nitka niestety nie zdały egzaminu. Po kilkukrotnym szyciu i pruciu zdecydowałam się jednak na klej na gorąco. I chociaż nie jestem zwolenniczką klejenia tego typu prac, jednak okazało się to strzałem w dziesiątkę. bukiet ma dziesięć dużych róż, pięć małych i siedem zielonych spiralek.








Z rozpędu powstał jeszcze mniejszy i skromniejszy bukiecik:


A tak prezentują się oba:


 Życzę miłego dnia. Kasia.

środa, 11 maja 2016

Wachlarz.

Bukiety prawie skończone. Brakuje jeszcze tylko wstążki i kilku detali, które muszę zamówić. W oczekiwaniu na detale powstał wachlarz. Konstrukcja jest bardzo lekka i delikatna. Większe kwiaty okazały się za ciężkie. Wachlarz podobno ładny i fajny. Ja się przeważnie czepiam, ale niestety w tym wypadku jest to jak praca sapera. Drugiej szansy nie ma. Nie jestem zwolennikiem klejenia, tutaj jednak inaczej się nie dało. Myślałam tydzień czasu i nic nie wymyśliłam.
A oto tytułowy bohater dzisiejszego posta:







Pozdrawiam, Kasia.

środa, 6 kwietnia 2016

Róża schemat i kapelusiki.

   Wiosna na całego. Podwórko w miarę ogarnięte. Jeśli można ogarnąć przy piętnastolatku z pasją do wszystkiego co ma dwa kółka.
Robię w tej chwili róże szydełkowe do bukietu ślubnego. Róże są z pojedynczych płatków wiec robię te płatki i myślę jak je szybko i sprawnie poskładać. Schemat róży:





   A tymczasem cześniej zrobione kapelusiki czekają na swoje właścicielki:









Pozdrawiam. Kasia.

sobota, 27 lutego 2016

Koszyczki.

   Koszyczki robiłam z szarej "camilli" na szydełku nr. 3,5. Usztywniałam na wikol, ponieważ cukier przy tej grubości nitki był za słaby. Koszyczki na razie zrobiłam trzy. Wymiary koszyczków: wysokość brzegu 10 cm, wysokość do pałąka 20 cm, średnica dna 13 cm, średnica góry 17 cm. Wszystko +- 0,5 cm.



Życzę miłego dnia. Kasia.

poniedziałek, 22 lutego 2016

Baranek Wielkanocny.

   Jak zwykle jestem spóźniona. Na razie wstawiam zdjęcie baranka. Robiłam go z "maxi". Uwielbiam tą nitkę. Wzór widziałam u znajomej (w internecie też jest). Miałam kłopot z głową. Rok temu wydziergałam kilka takich baranków. U każdego głowa wyszła inna.
Ten jest z dziewięciu motywów w rzędzie, ale z siedmiu wychodzi ładniejszy (no i tańszy).
Następne będą koszulki na jajka. Chciałam w tym roku jakiś fajny wzór wymyślić, ale natchnienie zdechło więc już zostałam przy starym wzorku.


I jeszcze o usztywnianiu:
Baranka usztywniałam na cukier rozpuszczony w gorącej wodzie w proporcji 1:1. Cukier nadaje się do cienkich nitek bawełnianych.
Włóczkę na szydełko nr 3 i w górę lepiej usztywniać wikolem proporcja z wodą 1:1 (chociaż troszkę więcej wody dodałam, aby usztywnić koszyczki, które jeszcze się suszą).
Po cukrze bez problemu można daną rzecz uprać i usztywnić od nowa. Z wikolem trochę trudniej, ale nie niemożliwe. Trzeba namoczyć w gorącej wodzie z proszkiem, a potem uprać w pralce na gotowanie (dotyczy to tylko bawełny) i można formować od nowa.
Życzę wszystkim miłego dnia. Kasia.

sobota, 23 stycznia 2016

Kolorowa sukienka.

   "Zrób mi taką kolorową i z różowym". Zrobisz mi takie. O! I to. Jakie śliczne. Wspaniały kotek. I motylka, obiecałaś motylka." Uff. Zdjęcia różnych szydełkowych rzeczy, zwłaszcza dla dzieci, oglądam jak Mała śpi. Blogi rękodzielnicze powinny mieć chyba ostrzeżenie - nie pokazywać dzieciom :)
Sukienkę zrobiłam. Trochę za długa w stanie, ale nie pruję. Mowy nie ma. Może szeroki pasek tam dodam, ale NIE pruję. Może później. Mała cały dzień w sukience chodzi.


I jeszcze mały bibelot. Dama wisiała na choince, teraz robi za zawieszkę na ścianie, przy wejściu od pokoju i cztery lata czeka na dżentelmena.

Pozdrawiam. Kasia

czwartek, 14 stycznia 2016

Świąteczne zaległości.

   Z zamiarem zrobienia gwiazdy na czubek choinki, nosiłam się już od kilku lat. W tym roku zrobiłam wersję próbną dla siebie. Zdjęcie znalazłam w internecie, schemat do serwetki w zasobach własnych. Robiłam trzy elementy, które później zszyłam. Usztywniałam wikolem z wodą. Ciężko jest wysuszyć takie ozdoby w 3d.


A tak prezentuje się na choince:




I jeszcze dzwonki, które robiłam dla klientki:


Piekłam jeszcze choinkę z ciastek: kółko, gwiazda, kółko, mniejsza gwiazda itd. Elementy sklejam lukrem i ozdabiam kolorowymi cukierkami, wiórkami i co się tylko nadaje. Niestety zanim zdążyłam ozdobić, część choinki została zjedzona przez Małą i zdjęć już nie robiłam.

Pozdrawiam. Kasia.