środa, 29 lipca 2015

Kapturki na słoiki.

   W szydełku siła - można by rzec. W zasadzie to już nałóg. Nawet jak nie mam akurat nic w torebce, to zawsze znajdzie się parę złotych na szydełko i nitkę.
Kapturki robiłam ze wzoru na małe serwetki (w zasadzie podkładki).
Brzeg musiałam zmienić, żeby było wygodnie na słoik nakładać. Dostałam zaćmienia i musiałam poprawiać wszystkie piętnaście sztuk.

A to już gotowe, po jednym z każdego koloru:










Mała wczoraj zażyczyła sobie motylka. Przekonana, że chodzi o ozdobę na włosy pomyślałam, że motylka od ręki zrobię. Mała szybko wyprowadziła mnie z błędu: nie spineczkę, taki jak kotek, do zabawy. Mniej więcej wiem jak już zrobię, ale jeśli posiadacie schemat zabawki motylka będę wdzięczna. To liczenie półsłupków... Matematyka taka trudna. :)
Pozdrawiam wszystkich Czytelników mojego bloga.

niedziela, 19 lipca 2015

Trampki, sandałki i sieć rybacka.

   Najpierw ospa wietrzna u całej trójki, teraz kamienie w nerkach u najstarszej córki. Niestety z kamieniami nic na razie nie można zrobić ze względu na ciążę. Na dodatek wszystko krzyczy o porządek. W przerwie między szpitalami zrobiłam porządek najpierw w na blogu (jak widać). Na szczęście sezon wakacyjny i z tego co widzę na Waszych blogach też ruch mniejszy. ;)
 
Buciki zrobiłam jakiś czas temu. Podeszwa trampeczek ma około 6 cm. Takie maleństwa. Sandałki 8-9 cm.






   Włóczka kupiona okazyjnie. Sama w sobie dekoracyjna więc zrezygnowałam z wymyślnego wzoru zostając przy samych słupkach. I tak powstał szal - sieć rybacka.


Na nowy tydzień życzę wszystkiego dobrego.

Na marginesie - też Wam zniknął gadżet obserwatorów i przyciski udostępniania pod postem. Naprawić na razie nie umiem. Może Wy wiecie jak to ogarnąć?


czwartek, 2 lipca 2015

Fioletowy bieżnik.

   Fajnie by było, gdyby czas rozciągliwy był jak guma. Niestety tak nie jest. Coś za coś. W tym przypadku cierpi blog.
   Wczoraj skończyłam bieżnik. Jeszcze nie uprany. Motyw kwadratu bardzo ładny, prosty i znany.


A dziś przy porannej kawie powstał kapturek na słoik:



z tego schematu:

Pozdrawiam Kasia.


niedziela, 7 czerwca 2015

Żółty sweterek.

  Obecnie nawał obowiązków domowych, przydomowych, szydełkowych i innych mnie przytłoczył. Syn (największa pomoc w pracach przydomowych) złapał ospę, najstarsza córka z racji swojego stanu błogosławionego musiała się eksmitować (na ospę nie chorowała). Miałam zrobić candy, książek do przeczytania ustawiła się już ładna kolejka. Przygotowany jest za to ebook, czekam tylko na numer ISBN. A z zaległych prac sweterek, który robiłam Małej jeszcze wiosną. Mała ze sweterka zadowolona, ja trochę mniej. Przy robieniu sweterka ucierpiały dwa komplety pościeli. Nie mogąc dobrać odpowiednich guzików poszwy zostały pozbawione owego drobiazgu :)


Wszystkich Czytelników pozdrawiam i życzę miłej niedzieli.

niedziela, 26 kwietnia 2015

Wycena rękodzieła.

   Znalazłam ciekawy artykuł: http://qrkoko.pl/dlaczego-rekodzielnicy-sie-nie-cenia/.
Ja policzyłam niebieską sukienkę dla Małej.

Koszt materiału - 25 zł
Czas 40 godzin z najniższej krajowej netto 7,65zł/godz - 306 zł
20% kosztów zmiennych - 61,20 zł
Cena sukienki wynosi netto 392, 20 zł.
A brutto 524,68. Oczywiście z najniższej krajowej. 
Oczywiście nie liczę pomyłek, kiedy musiałam część spruć i robić od nowa, nie liczę również przerw na drugie śniadanie. Te 40 godzin to tylko i wyłącznie czysta praca poświęcona tej sukience. A mnie jest głupio jak mówię 250 zł i tylko na zamówienie, a nowej jeszcze nikt nie zamówił.

   I jeszcze z życia wzięte. Pewna Pani przez wspólną znajomą chciała kupić aniołki. Aniołki miałam gotowe, nie liczyłam jeszcze wtedy czasu, ani materiałów. Aniołki miały koło ośmiu cm, zrobione ze złotej nitki. Powiedziałam 6 zł za sztukę (w sklepie identyczny 8 zł). Dla owej Pani za drogo, jej cena to 5 zł. Usłyszałam, że siedzę w domu to co mi zależy. Trafiło mnie. Pani siedzi w urzędzie ma czas może sobie zrobić. Aniołka (z praniem, prasowaniem) robi się 2 godziny.
   Trudno jest wycenić rękodzieło, ale jeśli ktoś proponuje 2,50 za godzinę, sam powinien dać dobry przykład. Wątpię czy owa Pani z radością przyjęłaby taką stawkę.

   Ciocia mojego męża, rękodzielniczka z doświadczeniem, powiedziała kiedyś " jak się kto nie zna, nie jest warty, aby takie rzeczy mieć w domu." Miała rację. Znajomej na prezent zrobiłam serwetę. Przepiękny delikatny wzór, szydełko 0,6. Serweta po tygodniu brudna i pomięta wylądowała  w sieni na szafce z butami.





poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Kapelusze małe i duże.

   Chociaż pogoda ostatnio robi psikusy, jednak czas przyszedł na wiosenno-letnie nakrycia głowy, kąpielówki (na razie w kolejce), sukienkę (dla Malutkiej - "taką kolorową w paseczki").
Tak szczerze powiedziawszy Wasze blogi odwiedzam w ukryciu przed dziećmi, zwłaszcza przed dziewczynami :)
O oto efekty:





Żółty kapelusik, nie wyszło na zdjęciu, jest jasny jak słoneczko. Zielony jest trochę szerszy i pasuje na nastoletnią głowę.
Wszystkim Czytelnikom życzę miłego poniedziałku. W taką ponurą pogodę uśmiechać się należy:



sobota, 11 kwietnia 2015

Jeszcze Wielkanocnie.

   Chwalą się wszyscy. Chwalę się i ja. Niestety jakość zdjęcia jak zwykle do kitu. Jak na razie nie mogę ogarnąć cyfrowych aparatów, nawet tych najprostszych.



 

niedziela, 29 marca 2015

Palma.

  Palma w tym roku nie jest imponująca, ale bez dziwnych rzeczy typu pióra z wyskubanego koguta. Tak. Jednego roku w mojej palmie nie zabrakło piór. Niestety zapomniałam po raz pierwszy o gałązkach jałowca, a dlaczego jałowiec przeczytaj tutaj. Kwiaty z bibuły nie ja robiłam, przez trzy czy cztery lata już trochę są sfatygowane i jest to ostatni rok ich użytkowania.

Trawy zawsze maluję sprajem. Teraz został użyty aerograf.
Życzę wszystkim miłego wieczoru.

niedziela, 8 marca 2015

Ponczo i świąteczne ozdoby.

  Choroba mnie zmogła, nawet oczy się zbuntowały. wstawiam zaległe zdjęcie z jesieni. Od sąsiadki dostałam włóczkę. Myślałam co z niej zrobić i wymyśliłam. Ponczo i kapelusz dla Malutkiej.



















I jeszcze przedświątecznie w trakcie pracy:





sobota, 3 stycznia 2015

Kotek.

  Tułów kotka robiłam przez dwa dni, doszywałam do głowy, prułam, znów robiłam. Za każdym razem bardziej przypominało mi to bałwana niż kota. W końcu się zdenerwowałam pozszywałam, wykończyłam i kot zaczął kota przypominać. Uszy tylko za duże trochę wyszły, ale na razie muszą być. Najważniejsze, że Madzi zabawka się spodobała.
Zanim zabawkę zrobiłam to pooglądałam koty na blogach: 
amigurumi i nie tylko
beva-handmade
wolnym czasem
szydelkowy

I moje dzieło:


A w Nowym Roku życzę wszystkim czasu na szydełkową (i nie tylko) realizację wszystkich pomysłów.


niedziela, 14 grudnia 2014

Kartka świąteczna.

   Syn na plastykę miał zrobić kartkę świąteczną. Wszystkie kartki powędrować mają do podopiecznych domu pomocy. Wygląd kartki widziałam już oczami wyobraźni. Zaprzątnięta akurat gwiazdkami o kartce zapomniałam. Zapomniał też i syn. Kartki zrobiliśmy na biegu dwie, ale nieszczególnie wyszły, więc syn tydzień temu nie oddał pracy. A ja przystąpiłam do realizacji pierwotnego pomysłu. Oczywiście chciałam iść na łatwiznę, ale się nie dało. Gotowców odpowiednich aniołków i płaskiej stajenki nie znalazłam.
A oto efekt mojej inwencji twórczej:






   Młodsza córka wymyśliła sobie wściekle różowego kotka. Odpowiedniego schematu nie znalazłam. Wsparłam się zdjęciami. Wydziergałam na razie dwie części kotka. Niestety to nie jest to co sobie umyśliłam. Jak skończę to się pochwalę. Może tak tragicznie nie wyjdzie. A na razie, kotki które wypatrzyłam w necie na Stylowych:



piątek, 12 grudnia 2014

sobota, 6 grudnia 2014

Skrótem telegraficznym: gwiazdek ciąg dalszy.

   Gwiazdki z nitki "korallo" z Ariadny. Nitka bardzo fajna i efektowna. Gwiazdki są nakrochmalone - nie ma rzeczy niemożliwych. Kto nitkę zna, ten wie. Na zdjęcia w plenerze za zimno.





wtorek, 18 listopada 2014

Aniołek i gwiazdki.

   Aniołek tylko jeden. Wzór dość popularny. Ja dostałam schemat od znajomej. Natomiast inspirację do gwiazdek zaczerpnęłam z "Weny" (nr6/2009). Robiłam na szydełku 2,5, nitka "camilla".



 I jeszcze schematy do gwiazdek.

Miłego dnia. ;)

sobota, 8 listopada 2014

Zazdrostka.

   No i skończyłam zazdrostki. Niestety obfotografowć najzwyczajniej zapomniałam. Mam tylko jedno zdjęcie mniejszej firaneczki jeszcze przed praniem, krochmaleniem i prasowaniem Schemat znaleziony na blogu http://ideasbyrenya.blogspot.com/2012/04/zazdrostki.html  

    




A tak na marginesie zazdrostka czy zazdroska? Z różną pisownią się spotkałam.
Pozdrawiam :) Kasia



czwartek, 23 października 2014

Pasje nie tylko moje i prośba :)

   Obecnie robię zazdrostki. Niedługo skończę i będę mogła pochwalić się następnym dziełem.

Znalazłam w końcu pierwszy "piętrowiec" jaki zrobiłam dla Malutkiej. Jeden dzień to stanowczo za mało na zrobienie takiego tortu. Najzwyczajniej się przechylił. Też miał być tu wodospad, ale czasu brakło.



Tymczasem mąż bierze udział w konkursie Orlenu. W związku z tym proszę o "lajki":
https://www.orlenmotostyl.pl/numizmaty/myapp/photo/4413?fb_action_ids=560609190706090&fb_action_types=og.shares

Czerwonej WFM niestety już nie mamy. Za to komarka chłopaki zrobili od podstaw. Została tylko "papierkowa robota" w urzędzie.
Mam nadzieję, że wszystkie zdjęcia się Wam podobają.

piątek, 19 września 2014

Trampki i małe co nieco.

   Trampki zobaczyłam w "Molli potrafi". Od razu gazetkę kupiłam. Niestety jak dla mnie opis mało czytelny. Może dlatego, że zawsze robię ze schematów lub ze zdjęcia. Trampki trochę przerobiłam po swojemu. Boki od podeszwy robiłam półsłupkami reliefowymi (robionę na zmianę ja znałam jako ściągacz na szydełku). Noska nie robiłam osobno tylko bezpośrednio na buciku. Czarny pasek oczkami ścisłymi i jeszcze jeden rządek białą włóczką jako kontynuacja brzegu. Lepiej na zdjęciu widać.





   I jeszcze tylko z cyklu mała co nieco. Dwa torty tym razem dla córek. Mniejszy dla mniejszej, a większy już dla osiemnastoletniej. Niestety nie doszłam jeszcze do wprawy z ozdabianiem tortów. Górna część piętrowego torta wyszła krzywo, ale trudno. Asymetria poziomów zamierzona. Miał być wodospad, ale brakło mi czasu. Za którymś razem się uda.



Pozdrawiam wszystkie Czytelniczki i Czytelników mojego bloga.

Ze względu na ogromną ilość spamu włączyłam weryfikację obrazkową. Nie wiem co się stało. Nie miałam wcześniej takiego problemu. Może miał ktoś z Was podobny kłopot. Jak sobie z tym poradziliście?