Wszystkich Czytelników pozdrawiam i życzę miłej niedzieli.
niedziela, 7 czerwca 2015
Żółty sweterek.
Obecnie nawał obowiązków domowych, przydomowych, szydełkowych i innych mnie przytłoczył. Syn (największa pomoc w pracach przydomowych) złapał ospę, najstarsza córka z racji swojego stanu błogosławionego musiała się eksmitować (na ospę nie chorowała). Miałam zrobić candy, książek do przeczytania ustawiła się już ładna kolejka. Przygotowany jest za to ebook, czekam tylko na numer ISBN. A z zaległych prac sweterek, który robiłam Małej jeszcze wiosną. Mała ze sweterka zadowolona, ja trochę mniej. Przy robieniu sweterka ucierpiały dwa komplety pościeli. Nie mogąc dobrać odpowiednich guzików poszwy zostały pozbawione owego drobiazgu :)
Wszystkich Czytelników pozdrawiam i życzę miłej niedzieli.
Wszystkich Czytelników pozdrawiam i życzę miłej niedzieli.
niedziela, 26 kwietnia 2015
Wycena rękodzieła.
Znalazłam ciekawy artykuł: http://qrkoko.pl/dlaczego-rekodzielnicy-sie-nie-cenia/.
Ja policzyłam niebieską sukienkę dla Małej.
Koszt materiału - 25 zł
Czas 40 godzin z najniższej krajowej netto 7,65zł/godz - 306 zł
20% kosztów zmiennych - 61,20 zł
Cena sukienki wynosi netto 392, 20 zł.
A brutto 524,68. Oczywiście z najniższej krajowej.
Oczywiście nie liczę pomyłek, kiedy musiałam część spruć i robić od nowa, nie liczę również przerw na drugie śniadanie. Te 40 godzin to tylko i wyłącznie czysta praca poświęcona tej sukience. A mnie jest głupio jak mówię 250 zł i tylko na zamówienie, a nowej jeszcze nikt nie zamówił.
I jeszcze z życia wzięte. Pewna Pani przez wspólną znajomą chciała kupić aniołki. Aniołki miałam gotowe, nie liczyłam jeszcze wtedy czasu, ani materiałów. Aniołki miały koło ośmiu cm, zrobione ze złotej nitki. Powiedziałam 6 zł za sztukę (w sklepie identyczny 8 zł). Dla owej Pani za drogo, jej cena to 5 zł. Usłyszałam, że siedzę w domu to co mi zależy. Trafiło mnie. Pani siedzi w urzędzie ma czas może sobie zrobić. Aniołka (z praniem, prasowaniem) robi się 2 godziny.
Trudno jest wycenić rękodzieło, ale jeśli ktoś proponuje 2,50 za godzinę, sam powinien dać dobry przykład. Wątpię czy owa Pani z radością przyjęłaby taką stawkę.
Ciocia mojego męża, rękodzielniczka z doświadczeniem, powiedziała kiedyś " jak się kto nie zna, nie jest warty, aby takie rzeczy mieć w domu." Miała rację. Znajomej na prezent zrobiłam serwetę. Przepiękny delikatny wzór, szydełko 0,6. Serweta po tygodniu brudna i pomięta wylądowała w sieni na szafce z butami.
Ja policzyłam niebieską sukienkę dla Małej.
Koszt materiału - 25 zł
Czas 40 godzin z najniższej krajowej netto 7,65zł/godz - 306 zł
20% kosztów zmiennych - 61,20 zł
Cena sukienki wynosi netto 392, 20 zł.
A brutto 524,68. Oczywiście z najniższej krajowej.
Oczywiście nie liczę pomyłek, kiedy musiałam część spruć i robić od nowa, nie liczę również przerw na drugie śniadanie. Te 40 godzin to tylko i wyłącznie czysta praca poświęcona tej sukience. A mnie jest głupio jak mówię 250 zł i tylko na zamówienie, a nowej jeszcze nikt nie zamówił.
I jeszcze z życia wzięte. Pewna Pani przez wspólną znajomą chciała kupić aniołki. Aniołki miałam gotowe, nie liczyłam jeszcze wtedy czasu, ani materiałów. Aniołki miały koło ośmiu cm, zrobione ze złotej nitki. Powiedziałam 6 zł za sztukę (w sklepie identyczny 8 zł). Dla owej Pani za drogo, jej cena to 5 zł. Usłyszałam, że siedzę w domu to co mi zależy. Trafiło mnie. Pani siedzi w urzędzie ma czas może sobie zrobić. Aniołka (z praniem, prasowaniem) robi się 2 godziny.
Trudno jest wycenić rękodzieło, ale jeśli ktoś proponuje 2,50 za godzinę, sam powinien dać dobry przykład. Wątpię czy owa Pani z radością przyjęłaby taką stawkę.
Ciocia mojego męża, rękodzielniczka z doświadczeniem, powiedziała kiedyś " jak się kto nie zna, nie jest warty, aby takie rzeczy mieć w domu." Miała rację. Znajomej na prezent zrobiłam serwetę. Przepiękny delikatny wzór, szydełko 0,6. Serweta po tygodniu brudna i pomięta wylądowała w sieni na szafce z butami.
poniedziałek, 20 kwietnia 2015
Kapelusze małe i duże.
Chociaż pogoda ostatnio robi psikusy, jednak czas przyszedł na wiosenno-letnie nakrycia głowy, kąpielówki (na razie w kolejce), sukienkę (dla Malutkiej - "taką kolorową w paseczki").
Tak szczerze powiedziawszy Wasze blogi odwiedzam w ukryciu przed dziećmi, zwłaszcza przed dziewczynami :)
O oto efekty:
Żółty kapelusik, nie wyszło na zdjęciu, jest jasny jak słoneczko. Zielony jest trochę szerszy i pasuje na nastoletnią głowę.
Wszystkim Czytelnikom życzę miłego poniedziałku. W taką ponurą pogodę uśmiechać się należy:
Tak szczerze powiedziawszy Wasze blogi odwiedzam w ukryciu przed dziećmi, zwłaszcza przed dziewczynami :)
O oto efekty:
Żółty kapelusik, nie wyszło na zdjęciu, jest jasny jak słoneczko. Zielony jest trochę szerszy i pasuje na nastoletnią głowę.
Wszystkim Czytelnikom życzę miłego poniedziałku. W taką ponurą pogodę uśmiechać się należy:
sobota, 11 kwietnia 2015
Jeszcze Wielkanocnie.
Chwalą się wszyscy. Chwalę się i ja. Niestety jakość zdjęcia jak zwykle do kitu. Jak na razie nie mogę ogarnąć cyfrowych aparatów, nawet tych najprostszych.
niedziela, 5 kwietnia 2015
niedziela, 29 marca 2015
Palma.
Palma w tym roku nie jest imponująca, ale bez dziwnych rzeczy typu pióra z wyskubanego koguta. Tak. Jednego roku w mojej palmie nie zabrakło piór. Niestety zapomniałam po raz pierwszy o gałązkach jałowca, a dlaczego jałowiec przeczytaj tutaj. Kwiaty z bibuły nie ja robiłam, przez trzy czy cztery lata już trochę są sfatygowane i jest to ostatni rok ich użytkowania.
Trawy zawsze maluję sprajem. Teraz został użyty aerograf.
Życzę wszystkim miłego wieczoru.
Trawy zawsze maluję sprajem. Teraz został użyty aerograf.
Życzę wszystkim miłego wieczoru.
niedziela, 8 marca 2015
Ponczo i świąteczne ozdoby.
sobota, 3 stycznia 2015
Kotek.
Tułów kotka robiłam przez dwa dni, doszywałam do głowy, prułam, znów robiłam. Za każdym razem bardziej przypominało mi to bałwana niż kota. W końcu się zdenerwowałam pozszywałam, wykończyłam i kot zaczął kota przypominać. Uszy tylko za duże trochę wyszły, ale na razie muszą być. Najważniejsze, że Madzi zabawka się spodobała.
Zanim zabawkę zrobiłam to pooglądałam koty na blogach:
amigurumi i nie tylko
beva-handmade
wolnym czasem
szydelkowy
I moje dzieło:
A w Nowym Roku życzę wszystkim czasu na szydełkową (i nie tylko) realizację wszystkich pomysłów.
Zanim zabawkę zrobiłam to pooglądałam koty na blogach:
amigurumi i nie tylko
beva-handmade
wolnym czasem
szydelkowy
I moje dzieło:
A w Nowym Roku życzę wszystkim czasu na szydełkową (i nie tylko) realizację wszystkich pomysłów.
wtorek, 23 grudnia 2014
niedziela, 14 grudnia 2014
Kartka świąteczna.
Syn na plastykę miał zrobić kartkę świąteczną. Wszystkie kartki powędrować mają do podopiecznych domu pomocy. Wygląd kartki widziałam już oczami wyobraźni. Zaprzątnięta akurat gwiazdkami o kartce zapomniałam. Zapomniał też i syn. Kartki zrobiliśmy na biegu dwie, ale nieszczególnie wyszły, więc syn tydzień temu nie oddał pracy. A ja przystąpiłam do realizacji pierwotnego pomysłu. Oczywiście chciałam iść na łatwiznę, ale się nie dało. Gotowców odpowiednich aniołków i płaskiej stajenki nie znalazłam.
A oto efekt mojej inwencji twórczej:
Młodsza córka wymyśliła sobie wściekle różowego kotka. Odpowiedniego schematu nie znalazłam. Wsparłam się zdjęciami. Wydziergałam na razie dwie części kotka. Niestety to nie jest to co sobie umyśliłam. Jak skończę to się pochwalę. Może tak tragicznie nie wyjdzie. A na razie, kotki które wypatrzyłam w necie na Stylowych:
A oto efekt mojej inwencji twórczej:
Młodsza córka wymyśliła sobie wściekle różowego kotka. Odpowiedniego schematu nie znalazłam. Wsparłam się zdjęciami. Wydziergałam na razie dwie części kotka. Niestety to nie jest to co sobie umyśliłam. Jak skończę to się pochwalę. Może tak tragicznie nie wyjdzie. A na razie, kotki które wypatrzyłam w necie na Stylowych:
piątek, 12 grudnia 2014
sobota, 6 grudnia 2014
Skrótem telegraficznym: gwiazdek ciąg dalszy.
Gwiazdki z nitki "korallo" z Ariadny. Nitka bardzo fajna i efektowna. Gwiazdki są nakrochmalone - nie ma rzeczy niemożliwych. Kto nitkę zna, ten wie. Na zdjęcia w plenerze za zimno.
wtorek, 18 listopada 2014
Aniołek i gwiazdki.
Aniołek tylko jeden. Wzór dość popularny. Ja dostałam schemat od znajomej. Natomiast inspirację do gwiazdek zaczerpnęłam z "Weny" (nr6/2009). Robiłam na szydełku 2,5, nitka "camilla".
I jeszcze schematy do gwiazdek.
Miłego dnia. ;)
I jeszcze schematy do gwiazdek.
Miłego dnia. ;)
sobota, 8 listopada 2014
Zazdrostka.
No i skończyłam zazdrostki. Niestety obfotografowć najzwyczajniej zapomniałam. Mam tylko jedno zdjęcie mniejszej firaneczki jeszcze przed praniem, krochmaleniem i prasowaniem Schemat znaleziony na blogu http://ideasbyrenya.blogspot.com/2012/04/zazdrostki.html
A tak na marginesie zazdrostka czy zazdroska? Z różną pisownią się spotkałam.
Pozdrawiam :) Kasia
A tak na marginesie zazdrostka czy zazdroska? Z różną pisownią się spotkałam.
Pozdrawiam :) Kasia
czwartek, 23 października 2014
Pasje nie tylko moje i prośba :)
Obecnie robię zazdrostki. Niedługo skończę i będę mogła pochwalić się następnym dziełem.
Znalazłam w końcu pierwszy "piętrowiec" jaki zrobiłam dla Malutkiej. Jeden dzień to stanowczo za mało na zrobienie takiego tortu. Najzwyczajniej się przechylił. Też miał być tu wodospad, ale czasu brakło.
Tymczasem mąż bierze udział w konkursie Orlenu. W związku z tym proszę o "lajki":
https://www.orlenmotostyl.pl/numizmaty/myapp/photo/4413?fb_action_ids=560609190706090&fb_action_types=og.shares
Czerwonej WFM niestety już nie mamy. Za to komarka chłopaki zrobili od podstaw. Została tylko "papierkowa robota" w urzędzie.
Mam nadzieję, że wszystkie zdjęcia się Wam podobają.
Znalazłam w końcu pierwszy "piętrowiec" jaki zrobiłam dla Malutkiej. Jeden dzień to stanowczo za mało na zrobienie takiego tortu. Najzwyczajniej się przechylił. Też miał być tu wodospad, ale czasu brakło.
Tymczasem mąż bierze udział w konkursie Orlenu. W związku z tym proszę o "lajki":
https://www.orlenmotostyl.pl/numizmaty/myapp/photo/4413?fb_action_ids=560609190706090&fb_action_types=og.shares
Czerwonej WFM niestety już nie mamy. Za to komarka chłopaki zrobili od podstaw. Została tylko "papierkowa robota" w urzędzie.
Mam nadzieję, że wszystkie zdjęcia się Wam podobają.
piątek, 19 września 2014
Trampki i małe co nieco.
Trampki zobaczyłam w "Molli potrafi". Od razu gazetkę kupiłam. Niestety jak dla mnie opis mało czytelny. Może dlatego, że zawsze robię ze schematów lub ze zdjęcia. Trampki trochę przerobiłam po swojemu. Boki od podeszwy robiłam półsłupkami reliefowymi (robionę na zmianę ja znałam jako ściągacz na szydełku). Noska nie robiłam osobno tylko bezpośrednio na buciku. Czarny pasek oczkami ścisłymi i jeszcze jeden rządek białą włóczką jako kontynuacja brzegu. Lepiej na zdjęciu widać.
I jeszcze tylko z cyklu mała co nieco. Dwa torty tym razem dla córek. Mniejszy dla mniejszej, a większy już dla osiemnastoletniej. Niestety nie doszłam jeszcze do wprawy z ozdabianiem tortów. Górna część piętrowego torta wyszła krzywo, ale trudno. Asymetria poziomów zamierzona. Miał być wodospad, ale brakło mi czasu. Za którymś razem się uda.
Pozdrawiam wszystkie Czytelniczki i Czytelników mojego bloga.
Ze względu na ogromną ilość spamu włączyłam weryfikację obrazkową. Nie wiem co się stało. Nie miałam wcześniej takiego problemu. Może miał ktoś z Was podobny kłopot. Jak sobie z tym poradziliście?
I jeszcze tylko z cyklu mała co nieco. Dwa torty tym razem dla córek. Mniejszy dla mniejszej, a większy już dla osiemnastoletniej. Niestety nie doszłam jeszcze do wprawy z ozdabianiem tortów. Górna część piętrowego torta wyszła krzywo, ale trudno. Asymetria poziomów zamierzona. Miał być wodospad, ale brakło mi czasu. Za którymś razem się uda.
Pozdrawiam wszystkie Czytelniczki i Czytelników mojego bloga.
Ze względu na ogromną ilość spamu włączyłam weryfikację obrazkową. Nie wiem co się stało. Nie miałam wcześniej takiego problemu. Może miał ktoś z Was podobny kłopot. Jak sobie z tym poradziliście?
poniedziałek, 11 sierpnia 2014
Czapeczki nie tylko dla mojej córeczki.
Kapelusik w kolorze turkusowym zażyczyła sobie sąsiadka dla wnuczki. Niestety zdjęcia nie zdążyłam zrobić. Tak się spodobał, że sąsiadka zamówiła jeszcze żółty. Malutka przez dwa dni biegała za mną z koszmarnie różowym motkiem i krzykiem "ja chcę taką ładną, różową". Na nic się zdały perswazje. Różowy kapelusik zrobiłam. Niebieska czapeczka też miała być kapelusikiem, ale robiąc "na oko" wyszła czapeczka. Różową czapeczkę robiłam ze zdjęcia. Do żółtej i niebieskiej schemat znalazłam na WIZAŻU.
piątek, 18 lipca 2014
Malinowe kapturki.
Kapturki na słoiczki z sokiem malinowym robiłam na zamówienie. Będą leciały do Anglii. Niestety zdjęcia bardzo kiepskie, ale niestety nie miałam czasu na "przyłożenie". Oczywiście chciałam iść na łatwiznę i znaleźć odpowiedni schemat w "kopalni" czyli internecie. Ale jak zwykle nic co by mi pasowało nie znalazłam, a miało być przede wszystkim szybko. Powstał więc wzorek z głowy, łatwy i nieskomplikowany w sam raz dla początkujących
niedziela, 13 lipca 2014
Niebiańska sukienka.
Taaadaam.
Już skończyłam. Trochę to trwało. Nie obyło się oczywiście bez poprawek. Zastanawiałam się nad kolorem, ale zostałam jednak przy niebieskim. Szydełko nr 2, dziesięć motów po 30g tej oto nitki:
Wstążki jako paska na razie nie ma z braku odpowiedniej szerokości i kolorystyki wstążki. A to efekt końcowy:



Za pamięci - robiąc spódniczkę motyw musi być podzielny przez cztery.
I jak Wam się podoba?
Już skończyłam. Trochę to trwało. Nie obyło się oczywiście bez poprawek. Zastanawiałam się nad kolorem, ale zostałam jednak przy niebieskim. Szydełko nr 2, dziesięć motów po 30g tej oto nitki:
Wstążki jako paska na razie nie ma z braku odpowiedniej szerokości i kolorystyki wstążki. A to efekt końcowy:
Za pamięci - robiąc spódniczkę motyw musi być podzielny przez cztery.
I jak Wam się podoba?
czwartek, 19 czerwca 2014
Niezapominajki i akacje.
Nitki kupiłam na "ciuchach". Oczywiście nie tylko te z których zrobiłam spódniczkę i czapeczkę. Różnego rodzaju wełny, bawełny, anilany i inne cuda było w sumie trzy ogromne reklamówki. Do tego pachnące nowością (już nie na ciuchach) nitki na kąpielówki dla starszej córki i na przepiękną błękitną sukienkę. Siedziałam myślałam i wymyśliłam. Ubranie zrobiłam z tego schematu:
A oto efekt:
Poszłam wczoraj na jagody. Jagód tyle co kot napłakał i jeszcze sporo niedojrzałych. Na jagodniki stanowczo za mało. Za to zakwitły akacje. Ciasto trochę bardziej gęste jak na naleśniki i słodkie, kwiatostan maczamy w cieście i smażymy na oleju. Pycha. To samo można zrobić z kwiatem czarnego bzu, ale jak na razie w okolicy czarnego bzu nie znalazłam. Za to akacji pod dostatkiem.
A oto efekt:
Poszłam wczoraj na jagody. Jagód tyle co kot napłakał i jeszcze sporo niedojrzałych. Na jagodniki stanowczo za mało. Za to zakwitły akacje. Ciasto trochę bardziej gęste jak na naleśniki i słodkie, kwiatostan maczamy w cieście i smażymy na oleju. Pycha. To samo można zrobić z kwiatem czarnego bzu, ale jak na razie w okolicy czarnego bzu nie znalazłam. Za to akacji pod dostatkiem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)































