środa, 21 sierpnia 2019

El condor pasa.

   Książki towarzyszyły mi odkąd pamiętam. Czytać umiałam zanim poszłam do „zerówki”. W podstawówce miałam dwie fantastyczne nauczycielki polskiego. Pierwsza to Pani Styś. W czwartej klasie poprosiła, abym zaczęła opisywać otaczający mnie świat. Sprawdzała moją pisaninę i poprawiała błędy. Potem odeszła, a na jej miejsce przyszła Pani Kosma. Mnie nauczyła samodzielnego myślenia. Z uwagą słuchała każdego ucznia o ile ten nie zaczynał od słów „W tym utworze autor miał na myśli…”. Pamiętam jak powiedziałam na lekcji, że nie będę czytać wierszy Baczyńskiego, bo są głupie. „Skąd wiesz,że są głupie jak ich nie przeczytałaś? I za to dostajesz dwóję.” Wiersze przeczytałam i się zachwyciłam. Uwielbiała Fredrę. Wiem, że sama też pisała. Gdyby miała skrzydła to na pewno były by to kartki książek. Nauczyciel z pasją i tą pasją w mniejszym lub większym stopniu zarażała innych.
Zastanawiałam się czy nie wstawić pierwszego wiersza jaki znalazłam, ale jednak odpuszczę. Może kiedyś… 🙂 Góry. Ja źle się w górach czuję. Nie mogę oddychać, zatyka mi uszy, mam lęk wysokości. Ale góry zachwycają. Daleko do ziemi, chmury na wyciągnięcie ręki. Miałam wrażenie, że siedzę na parapecie nieba. I taki jest właśnie tytuł tomika z piętnastoma wybranymi wierszami i tak właśnie zaczyna się utwór poniżej napisany przeze mnie 07.11.1991
EL CONDOR PASA
Na parapecie nieba
siedzi Wiatr
i gra na srebrnym flecie
El condor pasa,
a kiedy skończył
spotkał Ciszę
z wachlarzem słów
niewypowiedzianych
ona wtuliła się
w jego zimne dłonie,
a łzy zamarzały
na paznokciach …
A dlaczego El condor pasa? A widzieliście Machu Picchu (Patallaqta). Już same zdjęcia robią wrażenie.
Pozdrawiam. Kasia

piątek, 9 sierpnia 2019

Super koronka - jak zrobić.



   Szukałam czegoś ładnego do zrobienia. Bieżnik urzekł mnie bardzo. Czy jest trudny? Ciężko jest mi to określić. Pamiętam jak zaczynałam szydełkować zwykły pikotek sprawił mi nie lada problem. Internetu nie było. Owszem książki i gazety były dostępne, ale nie ma to jak zobaczyć na własne oczy. Brzeg jest tak uroczy, że spokojnie można wykorzystać go w innych projektach.
Pozdrawiam, Kasia.


piątek, 2 sierpnia 2019

Inne moje pasje.

Do „jestem fotografem” to jeszcze dużo mi brakuje, ale z czystym sumieniem mogę napisać „jestę fotografę”. Zdjęcia każdy lubi robić. Ja nie nie stanowię wyjątku, dlatego od czasu do czasu pochwalę się tymi bardziej znośnymi wizualnie zdjęciami.


O ile dobrze znalazłam jest to drozd oliwkowy. Z kilkunastu ujęć tylko te dwa wyszły w miarę przyzwoicie.

                                                          I może jeszcze na koniec zachód słońca.
Pozdrawiam ciepło. Kasia.

czwartek, 11 lipca 2019

Kufer ślubny

Dostaliśmy zaproszenie na ślub. Koperta wiadoma rzecz, ale coś jeszcze, bu się przydało zwłaszcza od rękodzielniczki. Bałam się nalewkę dorzucić w razie nieprzewidzianych awarii, ale z nalewką można zawsze pójść w odwiedziny. Inspiracją były dawne kufry posagowe. Skrzynię zapełniłam rzeczami typu "w przyszłym roku sobie kupię":
















Do tego koszulki na pisanki, kropidło i talerzyk na wodę święconą.

Niestety nie zdążyłam zrobić tryptyku. Najzwyczajniej w świecie nie miałam pomysłu, ale co się odwlecze to nie uciecze.
Trochę humoru na koniec. Co można dać jeszcze do kufra? Starsza córka całkiem poważnie zaproponowała ssawę do przepychania rur.

Więcej  na stronie www.malutkiemarzenia.pl


Pozdrawiam, Kasia.



piątek, 29 marca 2019

Serwetek czar.

Najpierw współpracy odmówił internet. Od zeszłego roku działa jak kierunkowskaz. Potem karta graficzna w moim laptopie musiała stwierdzić, że czas na emeryturę i padła. Następnie drukarka się obraziła i stwierdziła, że czarnego drukować nie będzie i żadnym nowym bębnem obrazowym jej nie przekupię i tak obraz z obrazą jej się pomylił. Chcąc nie chcąc jeśli chodzi o szydełko odbraziłam się całkowicie. I tak do baranków i koszulek na pisanki dołączyły serwetki.
A wspominałam o laptopie, który działa jak ślimak na korbę na środku autostrady. Jako ostatnie nieszczęście dołączyła aktualizacja wordpressa.

Mój laptop na razie leży, drukarka pojechała do naprawy, internet byle do maja, a durną aktualizację ogarnę kiedy indziej (albo i nie). I co komu tam przeszkadzało?

Na razie zdjęcia :)















Pozdrawiam, Kasia.