piątek, 29 marca 2019

Serwetek czar.

Najpierw współpracy odmówił internet. Od zeszłego roku działa jak kierunkowskaz. Potem karta graficzna w moim laptopie musiała stwierdzić, że czas na emeryturę i padła. Następnie drukarka się obraziła i stwierdziła, że czarnego drukować nie będzie i żadnym nowym bębnem obrazowym jej nie przekupię i tak obraz z obrazą jej się pomylił. Chcąc nie chcąc jeśli chodzi o szydełko odbraziłam się całkowicie. I tak do baranków i koszulek na pisanki dołączyły serwetki.
A wspominałam o laptopie, który działa jak ślimak na korbę na środku autostrady. Jako ostatnie nieszczęście dołączyła aktualizacja wordpressa.

Mój laptop na razie leży, drukarka pojechała do naprawy, internet byle do maja, a durną aktualizację ogarnę kiedy indziej (albo i nie). I co komu tam przeszkadzało?

Na razie zdjęcia :)















Pozdrawiam, Kasia.

5 komentarzy:

  1. Śliczne te szydełkowe wytwory! Wszystkie serwetki, ubranka na jajeczka ale baranki najbardziej mi się podobają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Baranki też mnie urzekły i od trzech lat je robię.

      Usuń
  2. To jest po prostu złośliwość rzeczy martwych, też czasem walczę z elektroniką, nie martw się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeważnie jest wszystko na raz. Przynajmniej na biurku poukładałam :)

      Usuń
  3. Piękne są te ubranka na jajka :) Serwetki równie śliczne.

    OdpowiedzUsuń