Niby wolną chwilą zrobiłam zakładki. Książki kocham, uwielbiam wręcz
chorobliwie. Moją chorobę książkową można podsumować zdaniem "to moje,
nie tykaj, bo pogryzę". Czasu na czytanie niestety nie mogę przeznaczyć
tyle co dawniej. Ale dawniej nie miałam też tyle obowiązków, poza
chodzeniem do szkoły, a szkoła, nawet lekcje, też nadawały się do
czytania książek. Dziwne, że nikt mnie nie złapał. Teraz czytam
"Olimpias" Karola Bunscha. Jest jedna książka, której nie skończyłam.
Chociaż w tym przypadku trudno mówić o czytaniu, ponieważ po dwóch
kartkach książkę odłożyłam na półkę. Dzieło to nosi tytuł "Doskonała
próżnia" autorstwa Stanisława Lema. I nasuwa mi się myśl, którą na razie
zostawię dla siebie. A z dziecięcej literatury z Malutką czytamy "O
czym szumią wierzby". I z miłości do książek oraz potrzeb nie tylko
moich powstały zakładki.
Zakładki mają dwie strony:
Druga strona tych zakładek jest podobna lub taka sama, oprócz aniołków, które mają kwiatowy motyw w tej samej kolorystyce:
I jeszcze dwie zakładeczki. Jedna z rękopisem Tolkiena i szkicem przedstawiającym Helmowy Jar:

Pozdrawiam, Kasia.